mamooo

I znowu się zaczyna,

ta przeklęta biało-żółta maszyna

Obiecuję: od jutra!

co Ty, przecież nie dasz rady, przecież jesteś pustak!

 

Mam pełen brzuch niestrawionego jedzenia,

jakoś mój żołądek nie przyswaja miłości i wrażliwości na zawołanie.

Nie i już.

Nie zjem więcej tych uczuć. Już nigdy więcej.

żółty

Pokochać chwilę, tę jedną jedyną.

Usiąść pod drzewem bogatym,

dać siebie innym, tak jak jabłoń nachyla swe konary.

Zaprasza do uczty i oblizania palców,

tak ja proszę: usiąć, popatrz, staję się Potworem bez zalet.

 

Wyciągam grubą rękę, podnoszę tłusty palec

mówią: masz niedożywione dłonie. Cóz, nikt nie jest doskonały.

Ale ja będę, zdobędę góry, przeskoczę przez mury.

 

I nagle, zawstydzona rutyną,

spostrzegam Twe zapłakane oblicze

nic już niestety nie będzie jak dawniej.

 

_________________________________________

chcę się zacząć leczyć,

jeśli ktoś zna wartą polecenia osobę z Warszawy,

proszę o namiary.