przewietrzona głowa

czuje Cie obok, jak sterujesz mną

budzę się z krzykiem, nie!
ale wstać trzeba, może pół godziny za późno, pół za wcześnie, nieważne
czemu mnie zostawił, czemu szept rozsadza mi głowę,
podpowiadający te wszystkie złe myśli, a do tego ta jesień
przygnębiające jest to, że daję Ci siebie całą, 
nie będę ocalona, bo tyle razy
tyle razy, mówiłaś tak mi przykro, co mi z tego?
nie będę więcej tego robić, zmieniam się dla siebie,
zamknę cały ten świat w dłoni
i nie wypuszczę, aż do ocalenia siebie. aż wyjdę cała w bieli, 
nieskazitelnej, z uśmiechem na ustach
jestem wariatką, gadam sama z sobą
idę palić