Kloda

W Paryżu został niebieski. W górach – czarny. Chcę w Alpy.

Coś takiego się dzieje we mnie, gdy on jest w pobliżu, że mogę jedynie upic z kubka herbatę i odgarnąć włosy do tyłu. Z daleka patrzę i widzę każdy szary włos, wszystko, jego dłonie. Z bliska staje się ślepa, głucha i niepełnosprawna. I widzę, że patrzy. A ja – kłoda.

Dziekuje

Jak wielką to słowo ma moc. Czasem nawet jeśli ktoś robi to, co powinien i usłyszy ‚dziekuje’ jakoś fajniej się robi, motywująco.

Dziękuję, że jesteś, że byłaś, że będziesz. Dziękuję za ten piękny dzień. Za slonce. Dziękuję za wszystko. Za to, że dziś Cię nie bylo i za to, że jutro będziesz. Że jutro stanie mi serce i ruszy, gdy nieśmiało na Ciebie zerknę.

Silna plec

Pomoc płci męskiej:

- Potrzebuję pomocy.

1. Co Ci się stało? – Bolą mnie plecy. – Aha.

2. Co jest? – Rozbolaly mnie plecy. – Chcesz fajka? – Już nie palę. – To są lighty. Nikotyna łagodzi ból.

3. Rozumiem. Zrobię tylko przelewy i pojedziemy do szpitala. Przynieść Ci torebkę?

1 2 3?

Mia w zwiazku 2

Je. W chorobie człowiek nie wybiera dobrze. Wybiera źle, wybiera często niezgodnie ze sobą, ale wybiera. Coś tam powoduje, że na partnera wybiera niewłaściwą osobę. I je. Czuje, że coś jest nie tak, ale żyjąc często myśleniem życzeniowym ma nadzieję, że jej miłość go naprawi. Że to się jakoś ułoży i cierpi. Wewnętrznie strasznie cierpi, czuje ogromny ból. A im tym ból jest większy, tym pragnie go więcej więcej. Pętla. Czemu? Bo zna tylko ból. Kropka.

Bo nie wie, że związek z drugim człowiekiem może być wzniosły, może uskrzydlać. Może rozwijać i być czymś nieskończenie pięknym.

Im dłużej taki toksyczny związek trwa, tym Mia staje się bardziej uzależniona. Jest cpunka, która jeśli nie dostanie dawki bólu, sama go sobie zada. Tak, moje nogi mają ślady miłości niebieskiego. Kochałam go do krwi

Wybrałam go, aby pomógł mi chorować, a nie wyzdrowieć. Dlatego wyjście z takiej relacji, moim zdaniem, zaczyna się w głowie. Gdy zaczęłam widzieć mechanizmy, które powielalam, nawyki, które pozwalały mi cierpieć, otworzyłam oczy. Zajęło mi to 5 lat. Oby Tobie zajęło mniej czasu.

Kulminacja u mnie było, kiedy poszłam na imprezę z koleżanką. Poznałam kogoś, kto był po przejściach – rozwód, dziecko, zamieszkanie w USA. W pewnym momencie, ja poszłam szukać tej koleżanki. W trakcie poszukiwań, podszedł do mnie pewien chłopak. Przedstawił się, zaprosił do tańca. I wiecie co? Zwyczajnie go olalam – bo było zbyt miło, normalnie. To nie jest tak, że nie ma prawdziwych mężczyzn. Są. Ale Mia wybiera innych.

I je, bo takie związki pozwalają podtrzymać chorobę. Gdy przestanie chorować, związki podtrzymują nie-jedzenie.

Mia